- Pospiesznie ruszyła do pokoju gościnnego przylegającego

stawiając tacę na biurku.
- Nie wysiądę, mamo.
Ponownie wzruszyła ramionami.
chętnymi do pogawędki.
Podeszła bliżej.
Podczas kolacji kilka razy usiłował podchwycić wzrok Alexandry, ale jej uwagę
Panna Gallant na chwilę zaniemówiła.
- W czym mogę pomóc? - zapytała chłodno.
- Nie.
- Sama pani widzi. Poza tym nie prosił o prawnika.
- Victor Santos.
Zawsze to samo, pomyślała, i łzy znowu zaczęły spływać po policzkach.
- Och, dziękuję, mamusiu! Bardzo, bardzo dzięku...
- Och, nie! Co zrobię, jeśli on...

Wicehrabia mocniej objął ją pod kolanami i zaczął wirować w iście szalonym tempie. Inne pary czmychnęły z parkietu, mimo że muzyka zapraszała do kadryla. Zazdrosne szepty zgromadzonych zlewały się ze sobą, postacie stanowiły zamazaną plamę. Rodzice po raz ostatni zamknęli ją w domu na trzy dni. Nauczyć ją powściągliwości... Też coś!

- Sądzisz, że chcę być z tobą ze względu na Hongkong?
- Matka postarała się - ciągnął - o nowe nazwisko dla córki. Wysłała ją do szkoły, gdzie nikt nie wiedział, kim dziewczyna jest i skąd pochodzi. Córka miała jednak własne plany. Skorzystała z okazji i postanowiła na zawsze zerwać z przeszłością. Zwiodła wszystkich, okłamała nawet człowieka, za którego potem wyszła za mąż. Nigdy więcej nie zobaczyła się z matką. Nie chciała nawet zobaczyć jej na łożu śmierci, chociaż było to ostatnie i jedyne życzenie
omal nie utraciła Luciena. Nagle rozległo się pukanie.

Rose poczerwieniała.

Zmarszczył brwi.
Sebastian jednak czuł się już dobrze i wiedział, że dziewczyna
brak jednej osoby.

talowa maczuga spadała z impetem, uderzając w zielony

że jeszcze nie tak dawno w pocie czoła harowałaś
tak często, jak byśmy chcieli, ale jedno wiem na pewno. On
śmiejąc się do rozpuku i chlapiąc na nią wodą.